Jest doradcą finansowym i studentem
Uniwersytetu Śląskiego. W wolnych chwilach zajmuję się projektowaniem (i
wykonaniem) stron internetowych.
Obecnie intensywnie przygotowuję się
do małżeństwa z pewną piękną Magdaleną.
Interesuje mnie publicystyka i
wszytko co dzieje się wokół nas. Możnaby powiedzieć, że jestem bystrym
obserwatorem codzienności i to co dostrzegę staram się zawierać w swoich
tekstach...
...a piszę głównie do Oazy.
Jestem związany z tym pismem od 2005 roku. Obecnie dzielę się z czytelnikami
swoimi felietonami w rubryce ostatnie słowo.
Piękne Czasy
Piękne czasy nam nastały! Pełne romantyzmu – takiego w czystej formie – bez zobowiązań, bez oczekiwań… Pięknie.
Nie tak dawno temu w „konserwatywnej” stolicy miejsce miał pierwszy w Polsce ślub humanistyczny. Co kryje się pod tą tajemniczą nazwą? Otóż państwo młodzi zapragnęli uroczystej ceremonii, ale okazało się, że takie zarezerwowane są dla par biorących Ślub sakramentalny. Zdziwieni byli faktem iż Mendelson, stuła i reszta „pięknych akcentów” przeznaczone są tylko dla ciemnogrodu. Jeśli prawdziwy humanista chce związać się z ukochaną jest ich pozbawiony. Z pomocą nadeszło Stowarzyszenie Racjonalistów. Wspólnymi siłami zorganizowali uroczystość stanowiącą odpowiednik ślubu kościelnego. Zgromadzeni goście z całą pewnością zauważyli wiele analogii ale też różnic – ot jedna z nich, to przysięga. Młodzi sami ułożyli jej treść. Nie żeby pod siebie, ale tak żeby było piękniej. Tak więc pan młody przysięgał wybrance, że zawsze będzie mogła się z nim dzielić wszystkim co ma, włączając w to materiał genetyczny. Piękne to i romantyczne ale najlepsze, że nie ślubowali samemu dzielić się tym wszystkim – pani młoda też zapewniła swojego ukochanego, że będzie mógł się z nią podzielić wszystkim, kiedy tylko zechce. Czy sama będzie się chciała dzielić? Nie wiadomo – może takie zobowiązania są passé, może nie są romantyczne? Różnic było więcej, ale najlepsze jest to, że taką piękną ceremonię (i to jest jej przewaga nad ślubem w Kościele) można do woli powtarzać z różnymi partnerkami lub partnerami. Wystarczy wcześniej zaliczyć romantyczny rozwód.
Krok na jaki zdecydowali się młodzi z Warszawy wydaje się wpisywać w nasze czasy. Zupełnie jakby przewidzieli wydarzenia kolejnych miesięcy. Niebawem może śluby humanistyczne będą jedynymi dopuszczalnymi, bo w swej naturze, nikogo nie dyskryminują, nie obrażają. Nie to co wyjście na ulice miasta ze swoją rodziną, żeby zademonstrować wartości takie jak zdrowa Miłość, rodzicielstwo, rodzina w łasce sakramentu. Za takie demonstracje trzeba przepraszać wszystkich dookoła – rząd, mniejszości, ateistów, singli…
Jeśli lesbijkom nie pozwolimy adoptować dzieci też będziemy musieli przepraszać. Jest taka pani E.B., której zabroniono wraz z partnerką adopcji i tak długo walczyła, że wywalczyła nie tylko przeprosiny ale też tysiące euro odszkodowania za… straty moralne.
Pytanie czy te pieniądze wystarczą na zrekompensowanie strat moralnych, które poniesie dziecina wychowana przez mamusię i mamusię?!
PS. Młodym Państwu Monice i Miłoszowi składam najserdeczniejsze życzenia. Ponieważ ślubowali sobie wierność do końca… miłości, życzę miłości do końca życia!